Piękny dziś dzień, prawda?

Sex za pieniądze. Warszawa stolicą prostytucji!

Handel miłością w Stolicy naszego kraju ma się coraz lepiej!

Jest kilka takich miejsc w Warszawie, gdzie wieczorami wychodzą skąpo ubrane panie oferując swoje usługi seksualne. Najbardziej znany jest tzw. „Pigalak”, aczkolwiek każda dzielnica ma swoje własne miejsca. Czy to coś nowego w Stolicy?

Ależ nie! Przed wojną na ulicach sprzedawały swoje ciało głównie kobiety w wieku od 18 do 25 lat, w większości z rodzin biednych ze wsi lub robotniczych. Zazwyczaj to bieda skłaniała młode kobiety do zarabiania w ten sposób. Ile? Zwykle było to 15 złotych tygodniowo, co w przedwojennych realiach warszawskich było niemałą kwotą. Do 1930 roku w Warszawie pracowało około 3500 prostytutek. Gdzie zwykle było można je napotkać?

Niemalże w całym Śródmieściu, włączając w to nawet Ogród Saski.

Właściciele tzw. „domów schadzek” pobierali od „opiekunów” wysokie czynsze, niejako przyzwalając na nierząd.

A gdzie w dzisiejszych czasach można spotkać panie lekkich obyczajów? Oczywiście na znanym każdemu mieszkańcowi Warszawy Pigalaku, gdzie młode, jak również starsze, mocno wymalowane i skąpo odziane kobiety spacerują sobie niewinnie wokół Hotelu Mariott w oczekiwaniu na potencjalnych klientów. Nie trzeba być zbytnio spostrzegawczym, aby zorientować się po co te panie tak spacerują lub dlaczego na 10 stopniowym mrozie ubrane są często jak na lato. To się po prostu widzi.

Pytani wyrywkowo przechodnie na pytanie czy są zbulwersowani bądź zgorszeni, odpowiadają, że nie. Każdy wie, że od dawna to miejsce wystawania prostytutek, i jakoś nikogo to specjalnie nie dziwi.

Oczywiście, jak jest prostytucja to musi być i haracz. Wiadomo nie od dziś, że w mieście jeżeli ktoś zaczyna zarabiać grube pieniądze, a w szczególności na takiej działalności jaką jest nierząd za pieniądze, to zawsze pojawi się u niego „Bankier”, który zaoferuje „Ochronę”, w zamian za podział w zyskach. W rzeczy samej nie wypada owemu dżentelmenowi odmówić, gdyż wiąże się to z nieprzyjemnościami. Każdy chyba wie co mam na myśli.

Tak czy owak, biznes tak jak przed wojną, tak i w dzisiejszych czasach ma się dobrze i raczej nie zapowiada się na zmiany.

Jak mawiał klasyk: „Gdzie jest popyt, musi być i podaż”.

Dziękuję za lekturę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *